piątek, 30 sierpnia 2013

Część II - Spełnienie marzeń

Część II.


Muszę się wreszcie zdobyć na odwagę i szczerze porozmawiać z rodzicami.

Tak! Jestem na to gotowa, teraz, w tej chwili!
Tej sprawy nie mogę zostawić na później..

-,,Mamo. Możemy pogadać?" -zapytałam dość niepewnie.
-,,Jasne, o co chodzi?"
-,,Emmm, uczyłam się pilnie przez cały rok, pomagałam ci w obowiązkach domowych, starałam się być grzeczna i nie sprawiać problemów, czy..."
-,,Mów konkretnie! Nie mam zbyt wiele czasu."-wymamrotała zdenerwowana mama.
-,,Mogę polecieć z babcią do Cartageny? Bardzo mi na tym zależy"


-,,Ależ nie ma mowy! Masz piętnaście lat.. Domem się lepiej zajmij"-odparła wzburzona.
-,,Ale mamo... Zarabiacie     z tatą bardzo dużo, więc     w czym problem? Tak.. Mam piętnaście lat.. I co z tego. Czym różnię się od innych dziewczyn w moim wieku?
Chciałabym podróżować, zwiedzać i podziwiać zabytki, które oferuje nam natura... Sama powtarzasz, że edukacja jest najważniejsza. A wiesz ile taka podróż daje możliwości? Proszę, zgódź się."
-,, No dobrze. Wieczorem zadzwonię do babci, powiem jej    o twoim pomyśle."

Nie panując nad swoimi emocjami, przytuliłam mamę          w dowodzie wdzięczności.


Następnego dnia tata oznajmił, że wylot jest 19.07 popołudniu.

Miałam ochotę skakać ze szczęścia!
Wiecie co czuje osoba, która spełnia swoje marzenie?
To coś nieprawdopodobnego. Niczym oaza na pustyni.

Przez kolejny tydzień, starałam się być wymarzoną córką, gosposią, kucharką, sprzątaczką i nianią...

Bałam się, że rodzice zmienią zdanie. Nie mogłam do tego dopuścić..

W nocy, z 18/19 lipca, miałam uroczy sen.
Szłam sama, w nocy. Było tak magicznie.. Księżyc świecił pełnią blasku. Czułam się tak cudownie. Jak ptak, który wzbija się w powietrze. Taka wolna...

Aż nagle wśród przechodniów zobaczyłam Marca. Podszedł do mnie i zaprosił na kawę.


Właśnie wtedy zadzwonił mój cholerny budzik...
-,,No nic, trzeba się spakować"-pomyślałam.

Brakowało mi swobody, odpoczynku, beztroski..
Ten błogi czas,  miał zacząć się już za 9h 36m i 10s...

-,,Tonia, proszę zejść na dół! Śniadanie gotowe!"

-,,Dobrze, już schodzę"-odparłam.
-,,Znów kawior? Doskonale wiesz, że go nie cierpię..."-wymamrotałam,      z przekąsem na ustach..
-,,Proszę to zjeść, bez dyskusji! Inne dzieci głodują przez wiele dni, a ty nie dość, że masz wszystko, to jeszcze narzekasz.."

-,,Dobre żarty!"-odparłam ze łzami w oczach.

Byłam strasznie zdenerwowana...
Nie miałam ochoty dyskutować z rodzicami, którzy ciągle czegoś ode mnie wymagali.
Chyba będę musiała pogodzić się ze swoim losem...

Wybiła 17.00!
Samolot przygotowywał się do startu. Razem z babcią siedziałyśmy na samym końcu. To znaczy......
babcia tak, ja nie mogłam usiedzieć. Ciągle się wierciłam. Chciałam już być na miejscu...

Część I - w mroku wymagajacych rodziców

Część I.

Wróciłam do domu po szesnastej.. Byłam strasznie zmęczona, ale oni jak zwykle nie potrafili tego zrozumieć..


-,,Umyj naczynia"-krzyczała mama z sąsiedniego pokoju.
-,,Zrób zakupy"-prosił tata.


A na koniec, mój młodszy brat, który ciągle zawracał mi głowę kreskówkami..

To właśnie w takich chwilach, chcesz uciec, schować się, wyjechać i najlepiej nigdy nie wrócić..
No, ale przecież to moja rodzina.. Jacy są, tacy są, ale ich kocham.


-,,Przyjdź tu, w tej chwili"- usłyszałam głos taty, który czytał gazetę w kuchni..
Tak mi się przynajmniej wydawało.
-,,Co mają znaczyć te wiadomości? Dziecko.. Ty masz dopiero piętnaście lat.."-odparł wzburzony tata..
-,,Nie mam pojęcia o czym mówisz..jakie wiadomości? Nie masz się już do czego przyczepić? Achh, no tak, zapomniałam. To ja zawsze byłam, jestem i będę kozłem ofiarnym"-krzyknęłam.
Tata pokazał mi mój telefon, który wziął bez mojej wiedzy..
Pisałam z moim serdecznym przyjacielem, Davidem.. Nie był Polakiem, pomimo tego, całkiem dobrze mówił w naszym języku. 
Opowiedziałam mu, jak traktują mnie rodzice, co o mnie mówią i czego ode mnie wymagają..
Planowałam nawet ucieczkę, jednak przemyślałam całą sprawę i zrozumiałam, że nie poradziłabym sobie sama, w ogromnym mieście.. A przecież nie miałam nikogo...
-,,Jak mogłeś przeczytać moje wiadomości...Nienawidzę Cię"- wypowiedziawszy te słowa, wybiegłam.



Czułam się rozbita. Nie mogłam na nikim polegać, nikogo nie interesował mój los.

Po skończeniu zadań, które wyznaczyli mi rodzice, poszłam do swojego pokoju.. Chciałam w ciszy posłuchać muzyki, odpocząć, pozbierać myśli.

Po odrobieniu lekcji, poszłam obejrzeć mecz. Rywalizacja pomiędzy Barcelończykami, a Madrytowcami. Nie mogłam tego przegapić.
Ostatniej nocy śniło mi się, że Pique wyszedł na murawę bez koszulki... Liczyłam na to, że mój sen się spełni. Cudowny widok- Gerard i jego brzuch.


Marzyłam o tym, żeby wreszcie wyrwać się z tego, rzekomo baśniowego życia..
Jedynie sport i mecze, które mogłam sobie pooglądać, dodawały mi otuchy.

Trzydziesta druga minuta meczu....
Słyszę głos mojej mamy, która prosi, żebyśmy przyszli zjeść kolację.
-,,Zaraz mamo.. Poczekasz piętnaście minut?"
-,,Proszę natychmiast przyjść po kanapki!"-wykrzyknęła..

Pierwszy raz w życiu jadłam coś tak niedobrego..
Mama kupiła ten ohydny, śmierdzący serek.
Oczywiście, żeby zrobić mi na złość, bo doskonale wie, że go nie lubię..


"Taak!"- krzyknęłam, kiedy Barcelończycy wygrali pojedynek..

-,,Cicho! Bartuś śpi"- uciszał mnie tata.

-Niee, ja dłużej tutaj nie wytrzymam! Powiem coś, źle, będę cicho, jeszcze gorzej.
Czuję się jak wyrzutek..
Przecież mam dopiero piętnaście lat, a muszę być jednocześnie sprzątaczką, kucharką, gospodynią, a momentami matką 3-letniego chłopca..

Rodzice ciągle pracują, zarabiają całkiem nieźle.. Od miesięcy ich proszę, żeby pozwolili mi jechać na mecz..
To moje największe marzenie.
Dlaczego oni mi wszystkiego zabraniają..

Postanowiłam wziąć życie, w swoje ręce.

Już niedługo wakacje.
Nie zamierzam spędzić ich w Polsce.. Czytałam, że wycieczka do Cartageny, kosztuje niecałe 2000zł od osoby. Pojadę z babcią, jedyną kobietą, która rozumie mnie w stu procentach...


Muszę porozmawiać o tym z rodzicami, a to....
To będzie trudne.


poniedziałek, 26 sierpnia 2013


W zasadzie chciałabym napisać tutaj coś krótkiego, aczkolwiek treściwego :)
Zacznę od cytatu, który głęboko mnie poruszył.

"W tym kraju, każdy myśli o tym, żeby zarabiać, na drugi plan zostaje odłożona pomoc drugiemu człowiekowi. Lubimy mieć ładne rzeczy, ale zatraciliśmy poczucie człowieczeństwa"
Rozumiem, że w dzisiejszych czasach pieniądz ma duże znaczenie, bo w zasadzie bez niego niewiele można zdziałać. Ale nie pojmuję jednej rzeczy..
Dlaczego niektórzy ludzie uważają, że jeżeli są bogaci, to są, nie wiem, lepsi, ważniejsi?
Kolegowałam się z jedną osobą, w zasadzie był to chłopak, chociaż moi zdaniem nie zasługuje na takie miano. Porównałabym go z brudną bielizną, ale to tylko moje spostrzeżenia. W każdym razie.. zadałam mu normalne pytanie.. "Czym chcesz się zajmować po skończeniu technikum?" Jego odpowiedź mnie zszokowała.. "Niczym, tata będzie mi przysyłał pieniądze, więc nie mam potrzeby się dalej kształcić"
Okej, nie przewidział tylko jednej rzeczy. Że rzeczy materialne raz są, a zaraz może ich nie być.
Kontynuując rozmowę z nim, utwierdziłam się w przekonaniu, że to pacan.
~Skoro masz tyle pieniędzy, to dlaczego nie zdecydujesz się pomóc potrzebującym?"
~"Nie rozumiem pytania.. W jakim celu mam im pomagać? Ty im pomóż"
Skąd się biorą tacy ludzie..
Kolejnym przykładem jest moja 'koleżanka' :)
Rozmawiałyśmy o Krakowie i tamtejszych sklepach.
Zapytałam się jej, co sądzi o ludziach, których nie stać na kupno drogich ubrań. Wiecie jaką uzyskałam odpowiedź?
"Nie wiem, ja nigdy nie zaznam biedy, ważne, że mnie stać"
Od tamtej pory, nie rozmawiamy :)
Wiecie ile jest organizacji charytatywnych, które potrzebują wsparcia finansowego? Nie dlatego, żeby kupić sobie dziesiątą parę, np spodni, tylko, żeby zapewnić dzieciom stałą opiekę i pomoc.
I owszem, sama staram się ubierać w dobrych sklepach, bo ubrania są lepsze jakościowo, można w nich dłużej chodzić itd, ale przytłacza mnie takie pustackie gadanie...
~Gwiazdy, prezenterzy telewizyjni i inne 'sławne' osobowości.
Przykład- Honorata Skarbek, która moim zdaniem, nie posiada niesamowitego wokalu, którym mogłaby się pochwalić na arenie międzynarodowej.. a jednak zarabia duże pieniądze.
A co z lekarzami, którzy codziennie ratują życie człowieka, żywej istoty?
Wiecie dlaczego utwory innych wokalistów i zespołów (Lana Del Rey, Nickelback, Birdy, Rihanna itd)
są odtwarzane za granicą? Bo to są PRAWDZIWI artyści, którzy ćwiczeniami i ciężką pracą, coś w życiu osiągnęli :)
Jeżeli chodzi o to drugie stwierdzenie, które widać na zamieszczonym powyżej obrazku, a mianowicie- "(...)jedną aby pomóc sobie".
Znam kilka osób, które ciągle narzekają..
Przykład- "Jestem brzydka, nie mam chłopaka, nikt mnie nie chce, nie mam przyjaciół...."
A dlaczego, jeszcze nikt nigdy nie powiedział-"czemu się tak źle uczę, czemu nic mi się nie chcę, dlaczego nic nie robię ze swoim życiem)
Trzeba się wziąć w garść, przestać się nad sobą użalać, wstać z fotela, wyrzucić do kosza paczkę chipsów i spełniać swoje marzenia! Lata uciekają, a wraz z nimi wasza młodość..
Rozumiem, że każdy czasami ma gorsze dni i potrzebuje czyjegoś wsparcia, pomocy, pocieszenia. Ale, żeby tak cały czas? Bez przesady..
Pewnie wszyscy chcieliby coś w życiu osiągnąć, mieć dobrą pracę.
Jednak to wymaga mobilizacji, a przede wszystkim chęci.
Sukces, na który sami sobie zapracowaliśmy, cieszy najbardziej :)

czwartek, 1 sierpnia 2013




Co sądzicie o nastolatkach w XXI wieku? Sądzę, że większość z Was podzieli moje zdanie w tej kwestii.
Na pewno w pewnym stopniu, część z nich jest zdemoralizowana... Nie daje sobie pomóc. Pali, pije, nadużywa narkotyków, w tak młodym wieku kończy edukację.
Ale w tym wpisie postaram się wyjaśnić kwestię, która pewnie niejednego z nas, bardzo nurtuje.
Czym tak naprawdę zajmują się nastolatkowie w sieci? Facebook, Ask,Gadu-Gadu itd.
Hmm, dla większości z Was to tylko portale społecznościowe i stronki, które mają na celu "rozwijanie życia internetowego". Jednak są to zwyczajne stronki, które niszczą psychikę.
Każdy z Was niejednokrotnie w swoim życiu, użył słowa "Patologia".
Na przykład idąc przez ulicę i widząc pijanego mężczyznę, który krzyczy na całe miasto jakieś głupoty.        A wiecie o tym, że nadmierne używanie komputera/Internetu nazywa się, niebanalnie mówiąc
"Patologicznym Używaniem Komputera/Internetu"
Zastanówcie się nad tym.


Druga kwestia~hejty.
Od dłuższego czasu, są one postrzegane, jako szerzący się slang, najczęściej na ask'u.
Poczytajcie sobie co to tak naprawdę jest.. Uwierzcie, wiedza nie boli.
Słowo to, jest tłumaczone dwojako.
Po pierwsze ~ jest to stwierdzenie, które wyraża nasz negatywny pogląd na daną sytuacje/przedmiot.
Jednak moim zdaniem, jeżeli ktoś wyraża swoją opinię do drugiej osoby, podpisując się pod nią, jest to tylko i wyłącznie szczerość. W takim przypadku nie ma mowy o 'hejcie'.
Natomiast jeżeli ktoś pisze dane 'stwierdzenie', nie podpisując się pod nim, można to dołączyć do wyjaśnienia poniżej.
~Hejt*-zazdrość, nienawiść do drugiej osoby, fałszywa znajomość.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jesteśmy na tyle głupi, że nie potrafimy powiedzieć tego wprost.
Ewentualnie piszemy bzdury, które są wyssane z palca i nie mają żadnego podłoża w rzeczywistości.
Przykład:
"Masz krzywe nogi"*
"Jesteś brzydka"*
"Nie potrafisz śpiewać"*
~ Argumenty? No właśnie. Wszystko, co wypisujecie z anonima, to kłamstwa, czyste pomówienia :))
Jesteś zwykłym, najzwyklejszym człowiekiem, który siedzi przed komputerem, że tak kolokwialnie powiem, wpierdziela chipsy, pączki i inne tłuste rzeczy, nie robi ze swoim życiem kompletnie nic, a pod koniec dnia, kiedy mu się bardzo nudzi, wpisuje w wyszukiwarce 'ask.fm' i wypisuje  farmazony.
Jak to mówią, nie jesteście warci złamanego grosza :)
Tyle w temacie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

http://www.youtube.com/watch?v=WOClbDkLego SUERTE ♥

Jeżeli chcecie się wymienić spostrzeżeniami, piszcie --> 36886710 :)