piątek, 30 sierpnia 2013

Część I - w mroku wymagajacych rodziców

Część I.

Wróciłam do domu po szesnastej.. Byłam strasznie zmęczona, ale oni jak zwykle nie potrafili tego zrozumieć..


-,,Umyj naczynia"-krzyczała mama z sąsiedniego pokoju.
-,,Zrób zakupy"-prosił tata.


A na koniec, mój młodszy brat, który ciągle zawracał mi głowę kreskówkami..

To właśnie w takich chwilach, chcesz uciec, schować się, wyjechać i najlepiej nigdy nie wrócić..
No, ale przecież to moja rodzina.. Jacy są, tacy są, ale ich kocham.


-,,Przyjdź tu, w tej chwili"- usłyszałam głos taty, który czytał gazetę w kuchni..
Tak mi się przynajmniej wydawało.
-,,Co mają znaczyć te wiadomości? Dziecko.. Ty masz dopiero piętnaście lat.."-odparł wzburzony tata..
-,,Nie mam pojęcia o czym mówisz..jakie wiadomości? Nie masz się już do czego przyczepić? Achh, no tak, zapomniałam. To ja zawsze byłam, jestem i będę kozłem ofiarnym"-krzyknęłam.
Tata pokazał mi mój telefon, który wziął bez mojej wiedzy..
Pisałam z moim serdecznym przyjacielem, Davidem.. Nie był Polakiem, pomimo tego, całkiem dobrze mówił w naszym języku. 
Opowiedziałam mu, jak traktują mnie rodzice, co o mnie mówią i czego ode mnie wymagają..
Planowałam nawet ucieczkę, jednak przemyślałam całą sprawę i zrozumiałam, że nie poradziłabym sobie sama, w ogromnym mieście.. A przecież nie miałam nikogo...
-,,Jak mogłeś przeczytać moje wiadomości...Nienawidzę Cię"- wypowiedziawszy te słowa, wybiegłam.



Czułam się rozbita. Nie mogłam na nikim polegać, nikogo nie interesował mój los.

Po skończeniu zadań, które wyznaczyli mi rodzice, poszłam do swojego pokoju.. Chciałam w ciszy posłuchać muzyki, odpocząć, pozbierać myśli.

Po odrobieniu lekcji, poszłam obejrzeć mecz. Rywalizacja pomiędzy Barcelończykami, a Madrytowcami. Nie mogłam tego przegapić.
Ostatniej nocy śniło mi się, że Pique wyszedł na murawę bez koszulki... Liczyłam na to, że mój sen się spełni. Cudowny widok- Gerard i jego brzuch.


Marzyłam o tym, żeby wreszcie wyrwać się z tego, rzekomo baśniowego życia..
Jedynie sport i mecze, które mogłam sobie pooglądać, dodawały mi otuchy.

Trzydziesta druga minuta meczu....
Słyszę głos mojej mamy, która prosi, żebyśmy przyszli zjeść kolację.
-,,Zaraz mamo.. Poczekasz piętnaście minut?"
-,,Proszę natychmiast przyjść po kanapki!"-wykrzyknęła..

Pierwszy raz w życiu jadłam coś tak niedobrego..
Mama kupiła ten ohydny, śmierdzący serek.
Oczywiście, żeby zrobić mi na złość, bo doskonale wie, że go nie lubię..


"Taak!"- krzyknęłam, kiedy Barcelończycy wygrali pojedynek..

-,,Cicho! Bartuś śpi"- uciszał mnie tata.

-Niee, ja dłużej tutaj nie wytrzymam! Powiem coś, źle, będę cicho, jeszcze gorzej.
Czuję się jak wyrzutek..
Przecież mam dopiero piętnaście lat, a muszę być jednocześnie sprzątaczką, kucharką, gospodynią, a momentami matką 3-letniego chłopca..

Rodzice ciągle pracują, zarabiają całkiem nieźle.. Od miesięcy ich proszę, żeby pozwolili mi jechać na mecz..
To moje największe marzenie.
Dlaczego oni mi wszystkiego zabraniają..

Postanowiłam wziąć życie, w swoje ręce.

Już niedługo wakacje.
Nie zamierzam spędzić ich w Polsce.. Czytałam, że wycieczka do Cartageny, kosztuje niecałe 2000zł od osoby. Pojadę z babcią, jedyną kobietą, która rozumie mnie w stu procentach...


Muszę porozmawiać o tym z rodzicami, a to....
To będzie trudne.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz