Część IV - Szczęściara
Około 23.00 byłam już w pokoju. Nie mogłam ustać na nogach.
-,,Oo wróciłaś! Jak było? Dobrze się bawiłaś?"-zapytała babcia, z promiennym uśmiechem na twarzy.
-,,Tak! Było świetnie! Oprócz tego, że spełniłam swoje największe marzenie, to jeszcze poznałam wyjątkowego chłopaka. Ma na imię Caim"-odrzekłam, trzymając w ręku zdjęcie Shakiry.
-,,Babciu przepraszam Cię, ale jestem potwornie zmęczona, idę się położyć"
-,,Oczywiście, idź, idź, pogadamy rano"-powiedziała ze spokojem.
*Shak, Caim, Shak, Caim*-główny temat, który zajmował większą część moich myśli.
Nadszedł ranek.
Wyglądałam jak potwór.
Dosłownie.... Każdy włos sterczał w inną stronę, miałam podkrążone oczy, wręcz fioletowe, byłam zmęczona. Nie wyspałam się.
-,,Wnusiu, masz jakieś plany na dziś?"-zapytała babcia dosyć nieśmiało.
-,,Idę z Caimem na spacer.. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko"
-,,Ależ skąd! Baw się dobrze"-odparła z uśmiechem.
Bardzo kocham swoją babcię. Jedyna osoba, której ufam w stu procentach. Mogę z nią pogadać o wszystkim.
Przecież na rodziców nie mogę liczyć, o 'przyjaciołach' nie będę wspominać, bo ich najzwyczajniej nie mam..
Dla mnie-liczy się tylko ona, Barcelona i Caim :)
Tak wiem, jestem egoistką. Ale wiecie co? Kocham siebie.
Przynajmniej potrafię walczyć o swoje, nie użalam się, jak 3/4 dziewczyn z mojej szkoły..Żenada.
Do upragnionej chwili zostały 2h. Nie mogłam się doczekać.
Teraz pewnie sobie pomyślicie, że jestem jedną z tych uroczych dziewczyn, które przygotowują się do 'randki' kilka godzin, wylewają na siebie butelkę perfum i nakładają ogromną ilość pudru..
Nie ciągnęło mnie do młodego Hiszpana, ze względu na to, że był przystojny. Nie chciałam też zostać jego dziewczyną.
Liczyłam na to, że chociaż jeden jedyny raz, będę mogła porozmawiać z kimś mądrym i inteligentnym.
W Polsce-ludzie są tak tępi, że momentami zastanawiam się, czy nie chorują na jakąś chorobę, w dodatku zakaźną.
-"Człowiek uczy się przez całe życie, a i tak umiera głupi"-ALE ŻEBY AŻ TAK? Nie mogłam tego zrozumieć.
Ciekawa jestem, czy Sokrates normalnie funkcjonuje? Być może siedzi teraz w psychiatryku i zaklina całą ludzkość XXI wieku.
No dobra, ale może dość o filozofii, wróćmy na ziemię.
-,,Babciu, dzwonili rodzice?"
-,,Hmm,niestety...nie dzwonili"
-,,Mogłaś to potraktować jako pytanie retoryczne. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby się mną zainteresowali"-odparłam z przekąsem.
-,,Kochanie, jesteś dla nich najważniejsza. Tłumaczyłam ci to. Jesteś już prawie dorosła, powinnaś rozumieć pewne rzeczy"
-,,Ale ja tego nie chcę zrozumieć. Dobra, skończmy ten temat. Idę się przebrać. Za 20 minut przyjdzie Caim"
Po kilku minutach rozległo się głośne pukanie do drzwi.
-'To on'-pomyślałam.
Stał w drzwiach, taki..taki straszliwie zmarnowany. Wyglądał, jakby wrócił z walki gladiatorów. Aa nie, wybaczcie. To nie to państwo.
-Corrida! Tak, to jest najlepsze określenie.
-,,I to mi się podoba! Charyzmatyczna osobowość, zabawny strój, szczere i przenikliwe spojrzenie"-pomyślałam.
Przez całą drogę, do typowego, hiszpańskiego baru, nie zamieniliśmy ani jednego "mądrego" zdania.
Opowiadałam mu o Polsce (w żartobliwy sposób rzecz jasna, w sumie, jak można inaczej opowiedzieć o tym kraju?), o moich znajomych, szkole. Dopiero teraz zauważyłam, zalety ludzi pogodnych, aniżeli nudziarzy z kółka chemicznego.
**
Zamówiliśmy sobie pyszny deser. Tortitas de carnaval-najsmaczniejsze danie, jakie kiedykolwiek jadłam.
Nagle-Caim wyciągnął z kieszeni coś różowego.
Nigdy nie zgadniecie co to było!
Shakira na wczorajszym koncercie miała śliczną, jaśniutką sukienkę. Jako dodatek, na dłoniach zawiązane miała przepaski z identycznego materiału.
Najprawdopodobniej kiedy schodziła do fanów, musiało jej to spaść. Los chciał, aby tkanina trafiła w ręce Caima.
~Dał mi to! Rozumiecie?
Nie wiedziałam, jak mu się odwdzięczę.

Wyobraźcie sobie 15-letnią dziewczynę, która ma na sobie czarny top, z herbem FCB, a na szyi kawałek różowego materiału.
Wyglądałam jak milion dolarów!
Kolejnym punktem wieczoru był deptak.
Był po prostu cudowny! Niewyobrażalny widok.
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Ale najciekawsze było to, że spotkałam mnóstwo ciekawych osobowości.
Nie, nie mówię o multimilionerach, ubranych w shorty za 200€, ale o normalnych ludziach-artystach ulicznych. Poznałam cudowną Francuzkę. Tryskała energią.
Zauroczyła mnie. Dodatkowo tak pięknie rysowała.
Miała na imię Zaz. Naszkicowała mnie i Caima, na tle romantycznej scenerii. Jak dla mnie, było to dość niesmaczne, aczkolwiek rysunek był tak zaskakujący, że musiałam go sobie zatrzymać.
**
Kilka chwil później, podeszła do mnie przecudna dziewczynka. Miała maksymalnie 8 lat.
Zaczęła coś mówić, ale ja nie znając języka, nie mogłam jej odpowiedzieć.. Na szczęście, był ze mną Caim.
Został moim prywatnym tłumaczem.
Clara, bo tak miała na imię ośmiolatka, poprosiła mnie, żebym zrobiła sobie z nią zdjęcie. Oczywiście się zgodziłam.
Po krótkiej chwili podszedł do niej tata i powiedział, żeby z nim poszła. Dziewczynka pomachała i uśmiechnęła się. Najszczerszy uśmiech pod słońcem!
Na drugim końcu, tego magicznego "chodnika", znajdowała się grupa taneczna. Najlepsza, jaką kiedykolwiek mogłam ujrzeć!
Poruszali się z ogromną gracją. Do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem!
Pewnie nikt z Was, nie wyobraża sobie mojego szczęścia w tamtym momencie.
-,,Nigdy nie wrócę do Polski. To właśnie tu jest moje miejsce. Nienawidzę kraju, w którym się urodziłam. Tak. Nie jestem patriotką. Ale co z tego? Miliony Polaków, którzy oddali życie za ojczyznę. Dostali za to jakieś wynagrodzenie? Aa, no tak, zapomniałam. Wieloletnie cierpienie swoich rodzin.
Niee, to nie dla mnie"-pomyślałam.
Kocham życie. Kocham Hiszpanię, uwielbiam takich ludzi.
Totalne przeciwieństwo osób, które znam :)
Wracając..
Caim miał dla mnie kolejną niespodziankę..
-,,Oo wróciłaś! Jak było? Dobrze się bawiłaś?"-zapytała babcia, z promiennym uśmiechem na twarzy.
-,,Tak! Było świetnie! Oprócz tego, że spełniłam swoje największe marzenie, to jeszcze poznałam wyjątkowego chłopaka. Ma na imię Caim"-odrzekłam, trzymając w ręku zdjęcie Shakiry.
-,,Babciu przepraszam Cię, ale jestem potwornie zmęczona, idę się położyć"
-,,Oczywiście, idź, idź, pogadamy rano"-powiedziała ze spokojem.
*Shak, Caim, Shak, Caim*-główny temat, który zajmował większą część moich myśli.
Nadszedł ranek.
Wyglądałam jak potwór.
Dosłownie.... Każdy włos sterczał w inną stronę, miałam podkrążone oczy, wręcz fioletowe, byłam zmęczona. Nie wyspałam się.
-,,Wnusiu, masz jakieś plany na dziś?"-zapytała babcia dosyć nieśmiało.
-,,Idę z Caimem na spacer.. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko"
-,,Ależ skąd! Baw się dobrze"-odparła z uśmiechem.
Bardzo kocham swoją babcię. Jedyna osoba, której ufam w stu procentach. Mogę z nią pogadać o wszystkim.
Przecież na rodziców nie mogę liczyć, o 'przyjaciołach' nie będę wspominać, bo ich najzwyczajniej nie mam..
Dla mnie-liczy się tylko ona, Barcelona i Caim :)
Tak wiem, jestem egoistką. Ale wiecie co? Kocham siebie.
Przynajmniej potrafię walczyć o swoje, nie użalam się, jak 3/4 dziewczyn z mojej szkoły..Żenada.
Do upragnionej chwili zostały 2h. Nie mogłam się doczekać.
Teraz pewnie sobie pomyślicie, że jestem jedną z tych uroczych dziewczyn, które przygotowują się do 'randki' kilka godzin, wylewają na siebie butelkę perfum i nakładają ogromną ilość pudru..
Nie ciągnęło mnie do młodego Hiszpana, ze względu na to, że był przystojny. Nie chciałam też zostać jego dziewczyną.
Liczyłam na to, że chociaż jeden jedyny raz, będę mogła porozmawiać z kimś mądrym i inteligentnym.
W Polsce-ludzie są tak tępi, że momentami zastanawiam się, czy nie chorują na jakąś chorobę, w dodatku zakaźną.
-"Człowiek uczy się przez całe życie, a i tak umiera głupi"-ALE ŻEBY AŻ TAK? Nie mogłam tego zrozumieć.
Ciekawa jestem, czy Sokrates normalnie funkcjonuje? Być może siedzi teraz w psychiatryku i zaklina całą ludzkość XXI wieku.
No dobra, ale może dość o filozofii, wróćmy na ziemię.
-,,Babciu, dzwonili rodzice?"
-,,Hmm,niestety...nie dzwonili"
-,,Mogłaś to potraktować jako pytanie retoryczne. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby się mną zainteresowali"-odparłam z przekąsem.
-,,Kochanie, jesteś dla nich najważniejsza. Tłumaczyłam ci to. Jesteś już prawie dorosła, powinnaś rozumieć pewne rzeczy"
-,,Ale ja tego nie chcę zrozumieć. Dobra, skończmy ten temat. Idę się przebrać. Za 20 minut przyjdzie Caim"
Po kilku minutach rozległo się głośne pukanie do drzwi.
-'To on'-pomyślałam.
Stał w drzwiach, taki..taki straszliwie zmarnowany. Wyglądał, jakby wrócił z walki gladiatorów. Aa nie, wybaczcie. To nie to państwo.
-Corrida! Tak, to jest najlepsze określenie.
-,,I to mi się podoba! Charyzmatyczna osobowość, zabawny strój, szczere i przenikliwe spojrzenie"-pomyślałam.
Przez całą drogę, do typowego, hiszpańskiego baru, nie zamieniliśmy ani jednego "mądrego" zdania.
Opowiadałam mu o Polsce (w żartobliwy sposób rzecz jasna, w sumie, jak można inaczej opowiedzieć o tym kraju?), o moich znajomych, szkole. Dopiero teraz zauważyłam, zalety ludzi pogodnych, aniżeli nudziarzy z kółka chemicznego.
**
Zamówiliśmy sobie pyszny deser. Tortitas de carnaval-najsmaczniejsze danie, jakie kiedykolwiek jadłam.
Nagle-Caim wyciągnął z kieszeni coś różowego.
Nigdy nie zgadniecie co to było!
Shakira na wczorajszym koncercie miała śliczną, jaśniutką sukienkę. Jako dodatek, na dłoniach zawiązane miała przepaski z identycznego materiału.
Najprawdopodobniej kiedy schodziła do fanów, musiało jej to spaść. Los chciał, aby tkanina trafiła w ręce Caima.
~Dał mi to! Rozumiecie?
Nie wiedziałam, jak mu się odwdzięczę.

Wyobraźcie sobie 15-letnią dziewczynę, która ma na sobie czarny top, z herbem FCB, a na szyi kawałek różowego materiału.
Wyglądałam jak milion dolarów!
Kolejnym punktem wieczoru był deptak.
Był po prostu cudowny! Niewyobrażalny widok.
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Ale najciekawsze było to, że spotkałam mnóstwo ciekawych osobowości.
Nie, nie mówię o multimilionerach, ubranych w shorty za 200€, ale o normalnych ludziach-artystach ulicznych. Poznałam cudowną Francuzkę. Tryskała energią.
Zauroczyła mnie. Dodatkowo tak pięknie rysowała.
Miała na imię Zaz. Naszkicowała mnie i Caima, na tle romantycznej scenerii. Jak dla mnie, było to dość niesmaczne, aczkolwiek rysunek był tak zaskakujący, że musiałam go sobie zatrzymać.
**
Kilka chwil później, podeszła do mnie przecudna dziewczynka. Miała maksymalnie 8 lat.
Zaczęła coś mówić, ale ja nie znając języka, nie mogłam jej odpowiedzieć.. Na szczęście, był ze mną Caim.
Został moim prywatnym tłumaczem.
Clara, bo tak miała na imię ośmiolatka, poprosiła mnie, żebym zrobiła sobie z nią zdjęcie. Oczywiście się zgodziłam.
Po krótkiej chwili podszedł do niej tata i powiedział, żeby z nim poszła. Dziewczynka pomachała i uśmiechnęła się. Najszczerszy uśmiech pod słońcem!
Na drugim końcu, tego magicznego "chodnika", znajdowała się grupa taneczna. Najlepsza, jaką kiedykolwiek mogłam ujrzeć!
Poruszali się z ogromną gracją. Do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem!
Pewnie nikt z Was, nie wyobraża sobie mojego szczęścia w tamtym momencie.
-,,Nigdy nie wrócę do Polski. To właśnie tu jest moje miejsce. Nienawidzę kraju, w którym się urodziłam. Tak. Nie jestem patriotką. Ale co z tego? Miliony Polaków, którzy oddali życie za ojczyznę. Dostali za to jakieś wynagrodzenie? Aa, no tak, zapomniałam. Wieloletnie cierpienie swoich rodzin.
Niee, to nie dla mnie"-pomyślałam.
Kocham życie. Kocham Hiszpanię, uwielbiam takich ludzi.
Totalne przeciwieństwo osób, które znam :)
Wracając..
Caim miał dla mnie kolejną niespodziankę..














