niedziela, 31 marca 2013

W jakim ja świecie żyję. Coś potwornego. Czy to zawsze dziewczyny muszą cierpieć ? No dobrze, może chłopcy w jakimś stopniu przeżywają rozterki miłosne, ale szybciej potrafią zapomnieć.  Dlaczego tak jest?  Nie potrafię sobie odpowiedzieć na te pytania. Aż się serce kraja, kiedy piszą do mnie przyjaciółki/koleżanki, a czasami nawet osoby, które znam tylko z widzenia i żalą się, opowiadając o swoich problemach. Czy dla tych małolatów liczą się tylko "cycki i dupa"? Przecież to wnętrze jest najważniejsze. Pamiętam jak rodzice opowiadali mi, w jaki sposób się poznali. Spędzali razem cudowne chwile. Nie było komputera, telewizora. Mieli dla siebie czas. Nie było mowy o zdradzie, braku szacunku, stosunku, oszustwa. Coś pięknego, prawda? Strasznie mi smutno, że człowiek, którego kochałam po prostu zabawił się mną i zostawił. A co najgorsze, nie poprzestał tylko na mnie. Jego kolejną 'przyjaciółkę' zdążyłam uprzedzić i mam nadzieję, że przemyśli to, co jej powiedziałam i podejmie odpowiednią decyzję. Brzydzę się takimi osobami, gardzę nimi.Czemu to spotkało akurat mnie?  Widać tak musiało być. Już się przyzwyczaiłam. Ale NIGDY nie pozwolę, żeby zranił ludzi, których kocham. Teraz, kiedy poznałam kogoś wartościowego, zrozumiałam jaki błąd popełniłam. Niczego nie żałuję, bo wiem, że to była toksyczna znajomość i staram się o niej zapomnieć. Tylko cholernie mi źle, jak pomyślę, że teraz kolejna osoba przez niego cierpi. Dobrze, że już tylko 3 miesiące i odetchniemy z ulgą. W tym miejscu jeszcze raz chcę podziękować Bogu, za to, że to właśnie w Jego świątyni, poznałam osobę, która jest godna jakiegokolwiek uczucia.


His hair
His eyes
His voice
His smile

     



Mam do Was pytanie. Co sądzicie o malutkich  dzieciach? Pewnie każdy z Was odpowie : "Są kochane, słodkie, urocze, możemy się nimi opiekować cały czas, uwielbiamy takie małe istotki". Ale co się stanie, kiedy dojdzie zbyt wcześnie do stosunku i dziewczyna w wieku 14/15/16 lat zajdzie w ciążę ? Co wtedy ? Zazwyczaj bez wiedzy prawnego opiekuna, taka nastolatka, decyduje się usunąć dziecko. Pomijając problemy zdrowotne, z jakimi zmaga się do końca życia, zostaje to w jej psychice. Ja tylko nie rozumiem jednej rzeczy. Czemu winne jest dziecko? Dlaczego to ono musi być ukarane, za głupotę swoich "rodziców". Jak dla mnie to zwykły paradoks. Gdzie są opiekunowie tych małolatów? Niestety tak to jest w dziesiejszych czasach, gdzie liczą się pieniądze, sława, popularność. Wychowanie odchodzi na boczny plan. Przykre, ale prawdziwe. Nie bądźmy obojętni, na tego typu sytuacje. Przecież są różne instytucje, które pomogą takim osobom. Dziecko, to najcudowniejszy skarb, jaki człowiek może otrzymać. Poczytajcie w Internecie ile jest rodzin, które nie mogą mieć dzieci... Próbują na wiele sposobów, ale nie udaje im się. Pamiętajmy o tym i w podobnych przypadkach, zachowajmy zimną krew i działajmy z sercem



piątek, 29 marca 2013


And who do you think you are?
Runnin' 'round leaving scars




Czy w dzisiejszych czasach niektórą znajomość można nazwać przyjaźnią? Zdecydowanie nie. Niekiedy tylko pozornie, osoby się "przyjaźnią". Zgrywają przed sobą bohaterów, a w głębi duszy, nic ich nie obchodzi. Najgorsze jest to, że prowadzi do tego głupota, zwyczajna ludzka głupota. Alkohol, narkotyki, różne używki, zbyt wczesny stosunek, prowadzą do zrujnowania psychiki. Przez to, nasze pokolenie jest tak zdemoralizowane i nie docenia drugiego człowieka. Każdy człowiek dąży do szczęścia. Dla jednego będzie to rodzina, dla drugiego pieniądze, a dla trzeciego edukacja. Do celu najlepiej jest dążyć z pomocą najbliższych osób. Ale czy takowe istnieją ? Czy w XXI wieku, kogokolwiek można nazwać "najbliższą osobą" ? Myślę, że tak. Ale musi to być człowiek dojrzały, który ma jakieś cele, ambicje, chęci. Nie szukajmy przyjaciół wśród ludzi zniszczonych, zrujnowanych, głupich. Oni potrafią sprowadzić drugą osobę, tylko i wyłącznie na złą drogę. Nic więcej. Przykro o tym pisać, ale jest to temat wartościowy i godny poruszenia, gdyż w Polsce jest coraz więcej tego typu problemów. Postarajmy się zmienić. Nie wierzmy w historyjki innych. Wysłuchajmy zarówno jednej jak i drugiej strony. W innym wypadku, będzie to po prostu żałosne i dziecinne.
Jak powiedział ks. Jerzy Popiełuszko :
~,,Naj­większym krzyżem jest brak posza­nowa­nia pod­sta­wowych praw oso­by ludzkiej, bo z nich rodzą się inne"

Pamiętajmy o tym, do końca swojego życia, bądźmy silni. Bo największa siła drzemie w sercu człowieka. Nie w jego popularności, strukturze materialnej czy społecznej. W sercu !

_________________________________________________________
Tak jak obiecałam ♥
Z dedykacją dla Oliwii ▲

Zastanawialiście się kiedyś, czym tak naprawdę jest kościół ? Dla jednego człowieka jest to miejsce kultu Boga, dla drugiego budynek, do którego trzeba chodzić, a dla trzeciego ~ zwykła konstrukcja z cegieł. Jestem chrześcijanką, więc dla mnie  to coś więcej niż budynek czy zwykła konstrukcja. To wspaniałe miejsce, w którym mogę odizolować się od ludzi i całego świata. Wierzę z całego serca, że to dzięki Bogu i mojej gorliwej modlitwie, poznałam wspaniałego człowieka.Ogólnie, dzisiejsze nabożeństwo, było jednym z najwspanialszych w życiu. Czy można się kimś tak jarać, jak ja? Zdecydowanie nie. Przeszłam samą siebie. Miałam ciarki przez 1h 30 min. Wspaniałe uczucie, którego nigdy nie zapomnę. Te rysy twarzy, uśmiech, dołeczki w policzkach. Coś uroczego. Ciągle o tym myślę, nie mogę przestać. Czuję się, jakby ktoś mnie uderzył młotem pneumatycznym. Mam nadzieję, że nasza znajomość się utrzyma, to jest teraz cholernie ważne ♥




                                                        
Wiecie jak to jest, gdy potwornie czegoś pragniecie, ale nie możecie tego mieć z różnych powodów? Pewnie wielu z Was wie. To nic przyjemnego, prawda? Ja niestety należę do takich osób. Co noc zastanawiam się, czemu ja nie mogę mieć takiego dogodnego życia jak niektóre osoby z naszej szkoły? Jak chcę sobie coś kupić, muszę czekać na kieszonkowe. Nie chodzi tu o zazdrość. Mam na myśli to, że są ludzie, którzy tylko czegoś zapragną, coś im się spodoba i zaraz to dostają.. dlaczego ? Bo ich rodzice harują dzień i noc, żeby oni mieli to czego chcą... Przykre, ale prawdziwe. Chciałabym przytoczyć swój przykład w tym wpisie. Wiem, że większość z Was odbierze to jako przykład " zdesperowanej nastolatki", co będzie żałosne i dziecinne, ale cóż, na to nie mam wpływu. Może i mam dobre oceny w szkole, przyjaciół, rodzinę, nie jestem biedna, to dlaczego cierpię?  Dlaczego lecą mi łzy ? Potrzebuję osoby, do której mogłabym się przytulić. Żałuję, że poprzednia znajomość z nim się zakończyła. Chcę poznać kogoś innego. Czy będę szczęśliwa ? Pewnie tak. Pragnę tego najbardziej na świecie. Jest taka jedna osoba, która mogłaby mnie uszczęśliwić. Osoba, którą się jaram od jakiegoś czasu. No super, tylko co teraz ? Co mogę zrobić? Czekać. Chyba tylko to mi pozostało †


Ten wpis chciałabym w całości poświęcić Andżelice, która jest dla mnie jedną z najważniejszych osób w życiu. Z góry proszę, żeby nikt nie miał pretensji, że piszę akurat o niej, ale ja po prostu muszę, czuję taką potrzebę. Na początku chciałam jej bardzo serdecznie podziękować, za wszystko co dla mnie zrobiła. Mogłabym tutaj wymienić tego strasznie dużo, ale zachowam to dla siebie. W każdym razie, ona wie o mnie chyba wszystko. Moje słabości, wady, zalety. Andzia jest taką osobą, przy której nie można być smutnym. Pamiętam jak było mi w cholerę źle. Wystarczyło spotkanie z nią i od razu banan na twarzy. Wspaniałe uczucie. Jest to dziewczyna, przy której w 100% mogę być sobą. Powiem krótko. Jak się widzimy, zachowuję się jak naćpana, albo nienormalna. Może to brzmi, jakbym wyolbrzymiała, ale nie. Piszę tak jak jest. Ona od razu zorientuje się, kiedy będzie coś nie tak. Dopóki się jej nie wygadam, nie da mi spokoju. Jest szczera, kochająca, troskliwa, opiekuńcza, inteligentna, śliczna, ma cudowny charakter i wspaniałą osobowość. Nigdy nie zapomnę jej tego, co dla mnie zrobiła. Nie wiem, jak ja się odwdzięczę. Wiem jedno. Nie wyobrażam sobie życia bez niej i strasznie ją kocham.
Dziękuję ♥

W XXI wieku, wiele nastolatków uważa się za dorosłych. Wpadają w nałogi, rezygnują z edukacji, zachodzą w ciążę. Czy tak musi być ? Oczywiście, że nie. Jednak w ogromnym stopniu, nie jest to wina dzieci, tylko ich rodziców. Niejednokrotnie pogoń za piedziędzmi, patologia, problemy, powodują, że zapominają o swoich pociechach. Dlatego ja, każdego dnia dziękuję Bogu za to, że mam tak wspaniałą rodzinę. Moja mama, jest najukochańszą osobą, jaką znam. Zawsze mi pomoże, w sytuacjach dla mnie strasznie skomplikowanych. Jeżeli się pokłócimy, w zasadzie o błahostkę, zaraz idę ją przeprosić, gdyż nie potrafię bez niej żyć. Mamy podobne poglądy, zainteresowania, zapatrywanie na świat. Z kolei  tata, to moja bratnia dusza. Jest bardzo zakręcony. Świetnie nam się razem rozmawia, żartuje. Uwielbiam jak mnie łaskocze ♥ Nigdy nie zapomnę, jak się razem wygłupialiśmy i zaczął mnie ciągnąć za ręce po całym domu. Często się kłócimy, ze względu na to, że tata niekiedy nie rozumie mojego zachowania. Ale ja na to nic nie mogę poradzić. Dojrzewanie jest okropne.
Nikola ~ moja młodsza, ale jakże kochana siostrzyczka. Pamiętam moje słowa wypowiedziane do rodziców w 2003 roku. "Mamusiu, bo ja bardzo chcę mieć siostrę. Będę się nią opiekowała, kochała, troszczyła". Jak teraz o tym pomyślę mam łzy w oczach. Pierwsze spotkanie z nią  w szpitalu, zaraz po urodzeniu. Była taka malutka. Pamiętam, że pogłaskałam ją tylko po główce i musiałam wyjść. Teraz kiedy ma już 8 lat, nieźle daje "popalić". Już wiele razy miałam przez nią problemy, ale pomimo tego bardzo ją kocham. Na końcu mojego wpisu, chciałam wszystkim przekazać, że rodzina to największy skarb jaki mogliście otrzymać. I na tym etapie  życia, są oni jedynymi osobami, które Was szczerze kochają i nigdy nie zostawią. Szanujcie ich, bo kiedyś też będziecie matkami/ojcami.


czwartek, 28 marca 2013


Zastanawiałam się ostatnio nad słowem "bezsilność" ... Co to tak właściwie jest i jak to wytłumaczyć, np małemu dziecku. Szczerze ? Nie umiem tego w żaden racjonalny sposób wyjaśnić. Moim zdaniem bezsilność jest wtedy, gdy pomimo chęci, nie jesteśmy w stanie sobie z czymś poradzić. Robimy wtedy wiele głupstw, których potem żałujemy. Przyczyn takiego stanu jest w cholerę dużo, więc nie będę ich tutaj wymieniać. Są ludzie, którzy mają tyle problemów, z którymi nie potrafią sobie poradzić, że popadają w nałogi tj alkoholizm, narkomania itd... Niektórzy okaleczają się, a inni popełniają samobójstwo. Czy można temu zapobiec? W pewnym sensie tak. Ale czy ludzie, są na tyle odpowiedzialni i wrażliwi, aby wziąć czyjś los w swoje ręce ? W XXI wieku liczy się opinia innych. "Przecież nie pomogę osobie, która tego potrzebuje, bo będą się ze mnie nabijać, szykanować, kpić" - żałosne, prawda ? Takich ludzi trzeba nauczyć, jakie są wartości w życiu. I to właśnie od nas, będzie zależała nasza przyszłość. Zastanówcie się nad tym, bo założę się, że wiele osób z Waszego otoczenia, takowej pomocy potrzebuje.

Jak powiedział Benedykt XVI

"Nie bądźcie obojętni wobec ludzkiego cierpienia"







Czy kiedykolwiek ktoś z Was, stracił ukochaną osobę ? Jeśli tak, to cholernie współczuję. Ja niestety doświadczyłam tego 3 miesiące temu. Zapowiadało się tak cudownie. Po wielu nieprzespanych nocach, ciągłych rozmyślaniach, wiecznie załzawionych oczach, udało się. Zostaliśmy parą. Na początku myślałam, że było to coś najwspanialszego, byłam strasznie szczęśliwa. Niestety po pewnym czasie zaczęły się schody. Pech czy rutyna ? Sama nie wiem. Patrząc z perspektywy czasu uważam, że bardziej pech. Pierwsze rozstanie. Porażka. Myślałam o nim dzień i noc. Koszmar. Nikomu tego nie życzę. Jednak los chciał, żebyśmy wrócili do siebie. Znowu banan na twarzy przez cały czas. Pomimo tego, że przyjaciele byli przeciwko naszemu związkowi, nie przeszkadzało mi to, do momentu kiedy zaczęli mi mówić o wielu rzeczach, które w poważnych relacjach nie powinny mieć miejsca. Było mi przykro, ale nie mogłam nic poradzić. Byłam pomiędzy "młotem a kowadłem".. Kochałam go, ale przyjaciele byli, są i będą na pierwszym miejscu. Nikt nie potrafił mi pomóc. Musiałam poradzić sobie sama. Myślicie, że było to takie proste, jakie się wydaje ? Nie. To była najtrudniejsza decyzja jaką musiałam podjąć. Zdecydowałam, że trzeba coś zmienić w swoim życiu. Podziękowałam mu za znajomość. Czy wyszło mi to na dobre ? Myślałam, że tak. Potem z kolei, że to najgorsza decyzja jaką podjęłam, a teraz wiem, że ja tak naprawdę działałam pod "wpływem" innych. Przez te trzy miesiące doszłam do wniosku, że jest on dla mnie kimś bardzo ważnym, ale chcę, żeby był szczęśliwy i on i ja. To najlepsze wyjście z rozumowania "co by było gdyby" ... Mam jednak ogromną nadzieję, że znajdzie sobie dziewczynę wyrozumiałą, wrażliwą i przede wszystkim kochającą. Ja też ogarnęłam się po tym wszystkim i idę do przodu, z pomocą wielu wspaniałych osób. Dziękuję.





Cześć wszystkim.

Mam na imię Dominika i mam 14 lat. Mieszkam w Chrzanowie. Jest to małe miasteczko położone 40 km od Krakowa i Katowic.
Szczerze mówiąc, nie wiem jak zacząć notatkę o sobie, ale myślę, że pomogą mi pytania, które kiedyś mi zadawaliście .

~Czym się interesujesz ?

- Trudno powiedzieć konkretnej dziedziny. Wszystko mnie interesuje. Staram się jak najszerzej mogę,  poznać świat, bo każda informacja przyda mi się w życiu.

~Twoje hobby ?

-Kocham śpiewać. Należę do scholi i tam, jak tylko mogę, staram się ćwiczyć swój głos.

~Masz przyjaciół ?

- Chyba jak każdy. Mam.

~Zakochałaś się kiedyś i myślałaś, ze to ten jedyny ?

-Zakochałam się raz. W tym roku. Szczerze ? Wiedziałam, że się rozstaniemy, bo nie pasowaliśmy do siebie, ale w głębi duszy wierzyłam, że jest to coś więcej niż zwykła nastoletnia miłość ;)

~Masz idoli ? Jak tak to jakich ?

- Mam ;) Zdecydowanie moim największym idolem jest David Villa. Nie chce tylko, żebyście komentowali, że cenię go za to,  że jest piłkarzem, zarabia dużo pieniędzy i gra w FCB. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Uwielbiam go za to, jakim jest człowiekiem i cenię za to, co robi dla innych ludzi.

~ Przejmujesz się hejterami bądź hejtami  ?

-Powiem Wam, że miałam kiedyś aska. Strasznie tam po mnie 'jeździli'. Potwornie mnie to bolało. Ale dzięki wyjątkowej osobie, zrozumiałam jakim jestem człowiekiem, że te hejty nijak mają się do mnie, do mojego charakteru, usposobienia i teraz już mnie to nie obchodzi.

~ Masz jakieś marzenia ? Jeśli tak to jakie ?

-Tak. Chciałabym się nauczyć języka hiszpańskiego. Zamieszkać w Hiszpanii i tam skończyć studia. Marzę o nagraniu jakiegoś covera w profesjonalnym studiu, żeby to jakoś brzmiało, bo na tą chwilę wszystko tak amatorsko... To są moje największe marzenia. Mam ich jeszcze kilka, ale pozwolę sobie pozostawić je dla siebie ;)

________________________________________________________________________________
Myślę, że to byłoby na tyle. Generalnie chcę Wam powiedzieć, że ten blog będzie o wszystkim. Dotyczył będzie mojego życia, przygód, ale też moich poglądów, zainteresowań. Będę odpowiadała na wasze pytania, jeśli takowe będą. Dzięki za uwagę i do zobaczenia..

---> Piękne, cóż mogę powiedzieć więcej. http://www.youtube.com/watch?v=lJqbaGloVxg