sobota, 19 października 2013

Część IV - Szczęściara

Około 23.00 byłam już w pokoju. Nie mogłam ustać na nogach.

-,,Oo wróciłaś! Jak było? Dobrze się bawiłaś?"-zapytała babcia, z promiennym uśmiechem na twarzy.
-,,Tak! Było świetnie! Oprócz tego, że spełniłam swoje największe marzenie, to jeszcze poznałam wyjątkowego chłopaka. Ma na imię Caim"-odrzekłam, trzymając w ręku zdjęcie Shakiry.
-,,Babciu przepraszam Cię, ale jestem potwornie zmęczona, idę się położyć"
-,,Oczywiście, idź, idź, pogadamy rano"-powiedziała ze spokojem.

*Shak, Caim, Shak, Caim*-główny temat, który zajmował większą część moich myśli.


Nadszedł ranek.
Wyglądałam jak potwór.
Dosłownie.... Każdy włos sterczał w inną stronę, miałam podkrążone oczy, wręcz fioletowe, byłam zmęczona. Nie wyspałam się.

-,,Wnusiu, masz jakieś plany na dziś?"-zapytała babcia dosyć nieśmiało.
-,,Idę z Caimem na spacer.. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko"
-,,Ależ skąd! Baw się dobrze"-odparła z uśmiechem.

Bardzo kocham swoją babcię. Jedyna osoba, której ufam w stu procentach. Mogę z nią pogadać o wszystkim.
Przecież na rodziców nie mogę liczyć, o 'przyjaciołach' nie będę wspominać, bo ich najzwyczajniej nie mam..
Dla mnie-liczy się tylko ona, Barcelona i Caim :)
Tak wiem, jestem egoistką. Ale wiecie co? Kocham siebie.
Przynajmniej potrafię walczyć o swoje, nie użalam się, jak 3/4 dziewczyn z mojej szkoły..Żenada.

Do upragnionej chwili zostały 2h. Nie mogłam się doczekać.
Teraz pewnie sobie pomyślicie, że jestem jedną z tych uroczych dziewczyn, które przygotowują się do 'randki' kilka godzin, wylewają na siebie butelkę perfum i nakładają ogromną ilość pudru..
Nie ciągnęło mnie do młodego Hiszpana, ze względu na to, że był przystojny. Nie chciałam też zostać jego dziewczyną.
Liczyłam na to, że chociaż jeden jedyny raz, będę mogła porozmawiać z kimś mądrym i inteligentnym.
W Polsce-ludzie są tak tępi, że momentami zastanawiam się,   czy nie chorują na jakąś chorobę, w dodatku zakaźną.
-"Człowiek uczy się przez całe życie, a i tak umiera głupi"-ALE ŻEBY AŻ TAK? Nie mogłam tego zrozumieć.
Ciekawa jestem, czy Sokrates normalnie funkcjonuje? Być może siedzi teraz w psychiatryku i zaklina całą ludzkość XXI wieku.
No dobra, ale może dość o filozofii, wróćmy na ziemię.

-,,Babciu, dzwonili rodzice?"
-,,Hmm,niestety...nie dzwonili"
-,,Mogłaś to potraktować jako pytanie retoryczne. Nie wiem, co musiałoby się wydarzyć, żeby się mną zainteresowali"-odparłam z przekąsem.
-,,Kochanie, jesteś dla nich najważniejsza. Tłumaczyłam ci to. Jesteś już prawie dorosła, powinnaś rozumieć pewne rzeczy"
-,,Ale ja tego nie chcę zrozumieć. Dobra, skończmy ten temat. Idę się przebrać. Za 20 minut przyjdzie Caim"

Po kilku minutach rozległo się głośne pukanie do drzwi.
-'To on'-pomyślałam.

Stał w drzwiach, taki..taki straszliwie zmarnowany. Wyglądał, jakby wrócił z walki gladiatorów. Aa nie, wybaczcie. To nie to państwo.
-Corrida! Tak, to jest najlepsze określenie.

-,,I to mi się podoba! Charyzmatyczna osobowość, zabawny strój, szczere i przenikliwe spojrzenie"-pomyślałam.

Przez całą drogę, do typowego, hiszpańskiego baru, nie zamieniliśmy ani jednego "mądrego" zdania.
Opowiadałam mu o Polsce (w żartobliwy sposób rzecz jasna, w sumie, jak można inaczej opowiedzieć o tym kraju?), o moich znajomych, szkole. Dopiero teraz zauważyłam, zalety ludzi pogodnych, aniżeli nudziarzy z kółka chemicznego.

**
Zamówiliśmy sobie pyszny deser. 
Tortitas de carnaval-najsmaczniejsze danie, jakie kiedykolwiek jadłam. 
Nagle-Caim wyciągnął z kieszeni coś różowego.
Nigdy nie zgadniecie co to było!
Shakira na wczorajszym koncercie miała śliczną, jaśniutką sukienkę. Jako dodatek, na dłoniach zawiązane miała przepaski z identycznego materiału.
Najprawdopodobniej kiedy schodziła do fanów, musiało jej to spaść. Los chciał, aby tkanina trafiła w ręce Caima.
~Dał mi to! Rozumiecie?
Nie wiedziałam, jak mu się odwdzięczę.


Wyobraźcie sobie 15-letnią dziewczynę, która ma na sobie czarny top, z herbem FCB, a na szyi kawałek różowego materiału.
Wyglądałam jak milion dolarów!

Kolejnym punktem wieczoru był deptak.
Był po prostu cudowny! Niewyobrażalny widok.
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia.
Ale najciekawsze było to, że spotkałam mnóstwo ciekawych osobowości.

Nie, nie mówię o multimilionerach, ubranych w shorty za 200
€, ale o normalnych ludziach-artystach ulicznych. Poznałam cudowną Francuzkę. Tryskała energią.
Zauroczyła mnie. Dodatkowo tak pięknie rysowała.
Miała na imię Zaz. Naszkicowała mnie i Caima, na tle romantycznej scenerii. Jak dla mnie, było to dość niesmaczne, aczkolwiek rysunek był tak zaskakujący, że musiałam go sobie zatrzymać.


**
Kilka chwil później, podeszła do mnie przecudna dziewczynka. Miała maksymalnie 8 lat.
Zaczęła coś mówić, ale ja nie znając języka, nie mogłam jej odpowiedzieć.. Na szczęście, był ze mną Caim.
Został moim prywatnym tłumaczem.
Clara, bo tak miała na imię ośmiolatka, poprosiła mnie, żebym zrobiła sobie z nią zdjęcie. Oczywiście się zgodziłam.
Po krótkiej chwili podszedł do niej tata i powiedział, żeby z nim poszła. Dziewczynka pomachała i uśmiechnęła się. Najszczerszy uśmiech pod słońcem!

Na drugim końcu, tego magicznego "chodnika", znajdowała się grupa taneczna. Najlepsza, jaką kiedykolwiek mogłam ujrzeć!
Poruszali się z ogromną gracją. Do tej pory jestem pod ogromnym wrażeniem!

Pewnie nikt z Was, nie wyobraża sobie mojego szczęścia w tamtym momencie.

-,,Nigdy nie wrócę do Polski. To właśnie tu jest moje miejsce. Nienawidzę kraju, w którym się urodziłam. Tak. Nie jestem patriotką. Ale co z tego? Miliony Polaków, którzy oddali życie za ojczyznę. Dostali za to jakieś wynagrodzenie? Aa, no tak, zapomniałam. Wieloletnie cierpienie swoich rodzin.
Niee, to nie dla mnie"-pomyślałam.

Kocham życie. Kocham Hiszpanię, uwielbiam takich ludzi.
Totalne przeciwieństwo osób, które znam :)

Wracając..
Caim miał dla mnie kolejną niespodziankę..


piątek, 18 października 2013

Część III - najwspanialszy tydzień w życiu



-,,Drinks or Snacks"?-zapytała
stewardessa.

-,,Hello, can you hear me?"


-,,Babciu, ta pani pyta, czy chcesz coś do picia.."
Nie dość, że wszystko dookoła zaczynało mnie denerwować, to jeszcze stałam się prywatnym tłumaczem swojej babci.. Mam dość..

-,,Sok pomarańczowy poproszę"-odrzekła.
-,,What?"-uśmiechnęła się mile wyglądająca pani w niebieskiej spódnicy, zwana potocznie stewardessą.

Oczywiste było, że nie zrozumiała słów babci..

-,,Can I have orange juice, please?"
-,,Ohh yes!"

-,,Babciu, czy ty myślisz, ze żyjemy w XIX wieku, gdzie każdy rozumie się nawzajem? Lecimy samolotem z Brytyjczykami na pokładzie, nie licz na to, że domyślą się o co chodzi 60-letniej kobiecie.."-wymamrotałam zdenerwowana.

-,,Nie złość się.. Wiem, że jesteś strasznie niecierpliwa, ale za 1h powinniśmy wylądować"-odparła


Założyłam słuchawki, włączyłam mój ulubiony kawałek i 'zanurzona w marzeniach'-zasnęłam.

-,,Wnusiu, za 10 minut lądujemy. Zapnij pasy, wyłącz telefon"-poprosiła spokojnym głosem babcia.

'Tak, to już ten moment! Ta chwila. Już za kilka minut będę w cudownej, najcudowniejszej Cartagenie'-pomyślałam.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Chyba pierwszy raz od wielu miesięcy.
Był wieczór. Około godziny 20.00, byliśmy już na lotnisku.
Chciałam sobie kupić coś do picia.. aczkolwiek nie znałam hiszpańskiego.. No nic, musiałam sobie jakoś poradzić..
Podszedł do mnie 20-letni mężczyzna. Miał na imię
Gaël. Z pochodzenia był Francuzem, ale od 12 lat mieszkał w Hiszpanii. W tym momencie nasuwa się pytanie, w jaki sposób potrafiłam się z nim porozumieć. Po prostu. Znał angielski na tyle dobrze, żeby zamienić ze mną kilka zdań.
W głośnikach słychać było prawdziwy, hiszpański rock.
Co kilka minut powtarzane było zdanie, które pamiętam do tej pory : La mejor musica de ahora y de siempre :)

-,,Kochanie, pożegnaj się z panem, weź walizkę i chodź. Musimy się zameldować w hotelu"-krzyknęła babcia z drugiego końca poczekalni.
-,,So, nice to meet you, but I must go, bye!"
-,,Bye!"

Miasto nocą było tak magiczne.

Musiałam to uwiecznić. Pierwsze zdjęcie, które zrobiłam tamtego wieczoru, do tej pory wisi na mojej ścianie.


-,,Babciu, czy mogłabym na chwilkę iść na plażę?"-zapytałam.
-,,Umówmy się, że na początku zostawimy bagaże, zjemy kolację i pójdziemy na spacer,ok?"-odrzekła.
-,,Pewnie!"-uściskałam  babcię ze wszystkich sił!

Pokój był przecudny! Wszystko takie czyste i eleganckie.
Na balkonie było jacuzzi.
-,,Chodź, musimy zejść na kolację"-zaśmiała się babcia.
-,,No idę, idę.."-odrzekłam.

-'Jeju, co ja mam wybrać?'-pomyślałam z przerażeniem.
'Raz kozie śmierć.. Może te kalmary będą smaczne?'


,,Kalmary faszerowane ryżem, papryką i owocami morza"-to musiało być pyszne!
Babcia z kolei zamówiła sobie gazpacho.

-,,Proszę chodźmy już"-byłam strasznie napalona na tę plażę!
-,,Dobrze, dobrze. Możesz już iść, tylko poczekaj na mnie przed wejściem do hotelu. Ja tylko wezmę telefon"

Czekając na babcię, zrobiłam masę zdjęć.

Wybrzeże było naprawdę piękne.
Fale rozbijały się o brzeg, a palmy kołysały raz w prawo, raz w lewo.
-'Chciałabym tutaj zamieszkać'-pomyślałam.

-,,Kochanie, jest już bardzo późno, wracajmy!"-powiedziała babcia.
-,,Ale obiecujesz, że jutro z samego rana tutaj wrócimy?"-zapytałam.
-,,Jasne, że tak".

W hotelowym pokoju była gazeta. Wzięłam ją, z nadzieją, że znajdę tam coś ciekawego.
Jedyny artykuł, który cokolwiek mi mówił, a jednocześnie rzucił się w oczy, był o Puyolu :)

Wybiła 1.00.
Położyłam się do łóżka, ale długo nie mogłam zasnąć...
Nawet nie wiem o której godzinie zamknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam, był już ranek.

-,,Wstawaj! Spóźnimy się na śniadanie!"-krzyknęła babcia.

Z prędkością światła ubrałam shorty, top i wybiegłam z pokoju.
Była już 9.00...
Zapomniałam, że dzisiaj, o 9.30 rodzice wysyłają mi pieniądze na koncert. Musiałam iść do banku, ale babci jak zwykle nie spieszyło się..

-,,Babciu, możesz się pospieszyć? Za 4h Shakira gra koncert na plaży, ale żeby na nim być, muszę odebrać pieniądze od rodziców, które będą w banku za 20 minut..."-odrzekłam wzburzona.
-,,Dobrze, nie krzycz. Zaraz pójdziemy!"-odparła.

Po 30 minutach byliśmy w banku. Na konto wpłynęło 6tys. W sumie, to nie wiem, w jakim celu rodzice wysłali mi aż tyle pieniędzy...
Od razu poleciałam na stoisko, w którym sprzedawali bilety.
-,,One ticket, please!"-poprosiłam.


Pomimo tego, że nie było na nim zdjęcia Shakiry, sam w sobie wyglądał cudownie.

-,,Babciu, pójdziesz ze mną na plażę?"
-,,Jasne, że tak. A masz w co się ubrać na wieczorny koncert?"-zapytała.
-,,A poszłabyś ze mną na zakupy?"
-,,Pewnie, że tak. Zresztą wiesz, że nie mogę przebywać długo na słońcu"-odrzekła.

Było strasznie gorąco. Około 40°C.
Jednak nawet tak potworny upał nie przeszkodził mi i babci, w świetnej zabawie.

Pływałyśmy, rozmawiałyśmy i wygrzewałyśmy się na słońcu.
-,,Babciu, nie wiesz dlaczego rodzice nie zadzwonili do mnie ani razu?"-zapytałam ze smutkiem w głosie.
-,,Widzisz...Rodzice są bardzo zapracowani...na pewno zadzwonią! A ty czasami nie powinnaś się zbierać na koncert?"-wyrwała.
-,,No tak! Zapomniałabym! Idziemy na te zakupy?"-uśmiechnęłam się.
-,,Weź tylko ręcznik"

Długo, długo nie mogłam się zdecydować :) Ostatecznie wybrałam piękną sukienkę..
-'Idealna kreacja na wieczorny koncert'-pomyślałam.

Wybiła 16.00. Shakiry jeszcze nie było..
Nie mogłam się doczekać...
Nagle wyszła, piękna, urodziwa, cudowna..

Jej strój po prostu onieśmielał.. Najpiękniejsza kobieta na świecie.


Na szczęście stałam przy samych barierkach.
Obok mnie stał chłopak.
Był bardzo sympatyczny..
Mówił po angielsku, więc bez problemu potrafiłam się z nim dogadać.
Zapytał jak mam na imię, skąd pochodzę itd.
Widać było, że kocha piosenkarkę tak samo jak ja.


'Hey Girl, I can see your body moving
And it's driving me crazy
And I didn't have the slightest idea
Until I saw you dancing' - I like this song :) -powiedział Caim.

-,,Me too"

Po pierwszej części koncertu, Shak się przebrała :)

Dodatkowo, coraz lepiej rozmawiało mi się z Caimem.
Był strasznie sympatyczny.
Umówiliśmy się na spacer.
Nie mogłam się doczekać.

Tak bardzo cieszyłam się, że tutaj jestem.
Na pierwszym planie Shakira, która w rzeczywistości była jeszcze piękniejsza, a na drugim Caim, który nie dość, że był kochany, to jeszcze bardzo przystojny.

W pewnym momencie, gwiazda wieczoru zeszła do fanów. Trzymałam w ręku jej zdjęcie.
A ona, swoją malutką, kochaną rączką wzięła długopis i złożyła na nim swój autograf.
Byłam tak szczęśliwa, że nie panując nad emocjami, przytuliłam chłopaka, który stał obok mnie.
-,,Sorry, I'm sorry!"-zaczęłam przepraszać.
Było mi strasznie głupio.
Caim się tylko szczerze uśmiechnął.

Z niecierpliwością czekałam na nadchodzący dzień :)



piątek, 30 sierpnia 2013

Część II - Spełnienie marzeń

Część II.


Muszę się wreszcie zdobyć na odwagę i szczerze porozmawiać z rodzicami.

Tak! Jestem na to gotowa, teraz, w tej chwili!
Tej sprawy nie mogę zostawić na później..

-,,Mamo. Możemy pogadać?" -zapytałam dość niepewnie.
-,,Jasne, o co chodzi?"
-,,Emmm, uczyłam się pilnie przez cały rok, pomagałam ci w obowiązkach domowych, starałam się być grzeczna i nie sprawiać problemów, czy..."
-,,Mów konkretnie! Nie mam zbyt wiele czasu."-wymamrotała zdenerwowana mama.
-,,Mogę polecieć z babcią do Cartageny? Bardzo mi na tym zależy"


-,,Ależ nie ma mowy! Masz piętnaście lat.. Domem się lepiej zajmij"-odparła wzburzona.
-,,Ale mamo... Zarabiacie     z tatą bardzo dużo, więc     w czym problem? Tak.. Mam piętnaście lat.. I co z tego. Czym różnię się od innych dziewczyn w moim wieku?
Chciałabym podróżować, zwiedzać i podziwiać zabytki, które oferuje nam natura... Sama powtarzasz, że edukacja jest najważniejsza. A wiesz ile taka podróż daje możliwości? Proszę, zgódź się."
-,, No dobrze. Wieczorem zadzwonię do babci, powiem jej    o twoim pomyśle."

Nie panując nad swoimi emocjami, przytuliłam mamę          w dowodzie wdzięczności.


Następnego dnia tata oznajmił, że wylot jest 19.07 popołudniu.

Miałam ochotę skakać ze szczęścia!
Wiecie co czuje osoba, która spełnia swoje marzenie?
To coś nieprawdopodobnego. Niczym oaza na pustyni.

Przez kolejny tydzień, starałam się być wymarzoną córką, gosposią, kucharką, sprzątaczką i nianią...

Bałam się, że rodzice zmienią zdanie. Nie mogłam do tego dopuścić..

W nocy, z 18/19 lipca, miałam uroczy sen.
Szłam sama, w nocy. Było tak magicznie.. Księżyc świecił pełnią blasku. Czułam się tak cudownie. Jak ptak, który wzbija się w powietrze. Taka wolna...

Aż nagle wśród przechodniów zobaczyłam Marca. Podszedł do mnie i zaprosił na kawę.


Właśnie wtedy zadzwonił mój cholerny budzik...
-,,No nic, trzeba się spakować"-pomyślałam.

Brakowało mi swobody, odpoczynku, beztroski..
Ten błogi czas,  miał zacząć się już za 9h 36m i 10s...

-,,Tonia, proszę zejść na dół! Śniadanie gotowe!"

-,,Dobrze, już schodzę"-odparłam.
-,,Znów kawior? Doskonale wiesz, że go nie cierpię..."-wymamrotałam,      z przekąsem na ustach..
-,,Proszę to zjeść, bez dyskusji! Inne dzieci głodują przez wiele dni, a ty nie dość, że masz wszystko, to jeszcze narzekasz.."

-,,Dobre żarty!"-odparłam ze łzami w oczach.

Byłam strasznie zdenerwowana...
Nie miałam ochoty dyskutować z rodzicami, którzy ciągle czegoś ode mnie wymagali.
Chyba będę musiała pogodzić się ze swoim losem...

Wybiła 17.00!
Samolot przygotowywał się do startu. Razem z babcią siedziałyśmy na samym końcu. To znaczy......
babcia tak, ja nie mogłam usiedzieć. Ciągle się wierciłam. Chciałam już być na miejscu...

Część I - w mroku wymagajacych rodziców

Część I.

Wróciłam do domu po szesnastej.. Byłam strasznie zmęczona, ale oni jak zwykle nie potrafili tego zrozumieć..


-,,Umyj naczynia"-krzyczała mama z sąsiedniego pokoju.
-,,Zrób zakupy"-prosił tata.


A na koniec, mój młodszy brat, który ciągle zawracał mi głowę kreskówkami..

To właśnie w takich chwilach, chcesz uciec, schować się, wyjechać i najlepiej nigdy nie wrócić..
No, ale przecież to moja rodzina.. Jacy są, tacy są, ale ich kocham.


-,,Przyjdź tu, w tej chwili"- usłyszałam głos taty, który czytał gazetę w kuchni..
Tak mi się przynajmniej wydawało.
-,,Co mają znaczyć te wiadomości? Dziecko.. Ty masz dopiero piętnaście lat.."-odparł wzburzony tata..
-,,Nie mam pojęcia o czym mówisz..jakie wiadomości? Nie masz się już do czego przyczepić? Achh, no tak, zapomniałam. To ja zawsze byłam, jestem i będę kozłem ofiarnym"-krzyknęłam.
Tata pokazał mi mój telefon, który wziął bez mojej wiedzy..
Pisałam z moim serdecznym przyjacielem, Davidem.. Nie był Polakiem, pomimo tego, całkiem dobrze mówił w naszym języku. 
Opowiedziałam mu, jak traktują mnie rodzice, co o mnie mówią i czego ode mnie wymagają..
Planowałam nawet ucieczkę, jednak przemyślałam całą sprawę i zrozumiałam, że nie poradziłabym sobie sama, w ogromnym mieście.. A przecież nie miałam nikogo...
-,,Jak mogłeś przeczytać moje wiadomości...Nienawidzę Cię"- wypowiedziawszy te słowa, wybiegłam.



Czułam się rozbita. Nie mogłam na nikim polegać, nikogo nie interesował mój los.

Po skończeniu zadań, które wyznaczyli mi rodzice, poszłam do swojego pokoju.. Chciałam w ciszy posłuchać muzyki, odpocząć, pozbierać myśli.

Po odrobieniu lekcji, poszłam obejrzeć mecz. Rywalizacja pomiędzy Barcelończykami, a Madrytowcami. Nie mogłam tego przegapić.
Ostatniej nocy śniło mi się, że Pique wyszedł na murawę bez koszulki... Liczyłam na to, że mój sen się spełni. Cudowny widok- Gerard i jego brzuch.


Marzyłam o tym, żeby wreszcie wyrwać się z tego, rzekomo baśniowego życia..
Jedynie sport i mecze, które mogłam sobie pooglądać, dodawały mi otuchy.

Trzydziesta druga minuta meczu....
Słyszę głos mojej mamy, która prosi, żebyśmy przyszli zjeść kolację.
-,,Zaraz mamo.. Poczekasz piętnaście minut?"
-,,Proszę natychmiast przyjść po kanapki!"-wykrzyknęła..

Pierwszy raz w życiu jadłam coś tak niedobrego..
Mama kupiła ten ohydny, śmierdzący serek.
Oczywiście, żeby zrobić mi na złość, bo doskonale wie, że go nie lubię..


"Taak!"- krzyknęłam, kiedy Barcelończycy wygrali pojedynek..

-,,Cicho! Bartuś śpi"- uciszał mnie tata.

-Niee, ja dłużej tutaj nie wytrzymam! Powiem coś, źle, będę cicho, jeszcze gorzej.
Czuję się jak wyrzutek..
Przecież mam dopiero piętnaście lat, a muszę być jednocześnie sprzątaczką, kucharką, gospodynią, a momentami matką 3-letniego chłopca..

Rodzice ciągle pracują, zarabiają całkiem nieźle.. Od miesięcy ich proszę, żeby pozwolili mi jechać na mecz..
To moje największe marzenie.
Dlaczego oni mi wszystkiego zabraniają..

Postanowiłam wziąć życie, w swoje ręce.

Już niedługo wakacje.
Nie zamierzam spędzić ich w Polsce.. Czytałam, że wycieczka do Cartageny, kosztuje niecałe 2000zł od osoby. Pojadę z babcią, jedyną kobietą, która rozumie mnie w stu procentach...


Muszę porozmawiać o tym z rodzicami, a to....
To będzie trudne.


poniedziałek, 26 sierpnia 2013


W zasadzie chciałabym napisać tutaj coś krótkiego, aczkolwiek treściwego :)
Zacznę od cytatu, który głęboko mnie poruszył.

"W tym kraju, każdy myśli o tym, żeby zarabiać, na drugi plan zostaje odłożona pomoc drugiemu człowiekowi. Lubimy mieć ładne rzeczy, ale zatraciliśmy poczucie człowieczeństwa"
Rozumiem, że w dzisiejszych czasach pieniądz ma duże znaczenie, bo w zasadzie bez niego niewiele można zdziałać. Ale nie pojmuję jednej rzeczy..
Dlaczego niektórzy ludzie uważają, że jeżeli są bogaci, to są, nie wiem, lepsi, ważniejsi?
Kolegowałam się z jedną osobą, w zasadzie był to chłopak, chociaż moi zdaniem nie zasługuje na takie miano. Porównałabym go z brudną bielizną, ale to tylko moje spostrzeżenia. W każdym razie.. zadałam mu normalne pytanie.. "Czym chcesz się zajmować po skończeniu technikum?" Jego odpowiedź mnie zszokowała.. "Niczym, tata będzie mi przysyłał pieniądze, więc nie mam potrzeby się dalej kształcić"
Okej, nie przewidział tylko jednej rzeczy. Że rzeczy materialne raz są, a zaraz może ich nie być.
Kontynuując rozmowę z nim, utwierdziłam się w przekonaniu, że to pacan.
~Skoro masz tyle pieniędzy, to dlaczego nie zdecydujesz się pomóc potrzebującym?"
~"Nie rozumiem pytania.. W jakim celu mam im pomagać? Ty im pomóż"
Skąd się biorą tacy ludzie..
Kolejnym przykładem jest moja 'koleżanka' :)
Rozmawiałyśmy o Krakowie i tamtejszych sklepach.
Zapytałam się jej, co sądzi o ludziach, których nie stać na kupno drogich ubrań. Wiecie jaką uzyskałam odpowiedź?
"Nie wiem, ja nigdy nie zaznam biedy, ważne, że mnie stać"
Od tamtej pory, nie rozmawiamy :)
Wiecie ile jest organizacji charytatywnych, które potrzebują wsparcia finansowego? Nie dlatego, żeby kupić sobie dziesiątą parę, np spodni, tylko, żeby zapewnić dzieciom stałą opiekę i pomoc.
I owszem, sama staram się ubierać w dobrych sklepach, bo ubrania są lepsze jakościowo, można w nich dłużej chodzić itd, ale przytłacza mnie takie pustackie gadanie...
~Gwiazdy, prezenterzy telewizyjni i inne 'sławne' osobowości.
Przykład- Honorata Skarbek, która moim zdaniem, nie posiada niesamowitego wokalu, którym mogłaby się pochwalić na arenie międzynarodowej.. a jednak zarabia duże pieniądze.
A co z lekarzami, którzy codziennie ratują życie człowieka, żywej istoty?
Wiecie dlaczego utwory innych wokalistów i zespołów (Lana Del Rey, Nickelback, Birdy, Rihanna itd)
są odtwarzane za granicą? Bo to są PRAWDZIWI artyści, którzy ćwiczeniami i ciężką pracą, coś w życiu osiągnęli :)
Jeżeli chodzi o to drugie stwierdzenie, które widać na zamieszczonym powyżej obrazku, a mianowicie- "(...)jedną aby pomóc sobie".
Znam kilka osób, które ciągle narzekają..
Przykład- "Jestem brzydka, nie mam chłopaka, nikt mnie nie chce, nie mam przyjaciół...."
A dlaczego, jeszcze nikt nigdy nie powiedział-"czemu się tak źle uczę, czemu nic mi się nie chcę, dlaczego nic nie robię ze swoim życiem)
Trzeba się wziąć w garść, przestać się nad sobą użalać, wstać z fotela, wyrzucić do kosza paczkę chipsów i spełniać swoje marzenia! Lata uciekają, a wraz z nimi wasza młodość..
Rozumiem, że każdy czasami ma gorsze dni i potrzebuje czyjegoś wsparcia, pomocy, pocieszenia. Ale, żeby tak cały czas? Bez przesady..
Pewnie wszyscy chcieliby coś w życiu osiągnąć, mieć dobrą pracę.
Jednak to wymaga mobilizacji, a przede wszystkim chęci.
Sukces, na który sami sobie zapracowaliśmy, cieszy najbardziej :)

czwartek, 1 sierpnia 2013




Co sądzicie o nastolatkach w XXI wieku? Sądzę, że większość z Was podzieli moje zdanie w tej kwestii.
Na pewno w pewnym stopniu, część z nich jest zdemoralizowana... Nie daje sobie pomóc. Pali, pije, nadużywa narkotyków, w tak młodym wieku kończy edukację.
Ale w tym wpisie postaram się wyjaśnić kwestię, która pewnie niejednego z nas, bardzo nurtuje.
Czym tak naprawdę zajmują się nastolatkowie w sieci? Facebook, Ask,Gadu-Gadu itd.
Hmm, dla większości z Was to tylko portale społecznościowe i stronki, które mają na celu "rozwijanie życia internetowego". Jednak są to zwyczajne stronki, które niszczą psychikę.
Każdy z Was niejednokrotnie w swoim życiu, użył słowa "Patologia".
Na przykład idąc przez ulicę i widząc pijanego mężczyznę, który krzyczy na całe miasto jakieś głupoty.        A wiecie o tym, że nadmierne używanie komputera/Internetu nazywa się, niebanalnie mówiąc
"Patologicznym Używaniem Komputera/Internetu"
Zastanówcie się nad tym.


Druga kwestia~hejty.
Od dłuższego czasu, są one postrzegane, jako szerzący się slang, najczęściej na ask'u.
Poczytajcie sobie co to tak naprawdę jest.. Uwierzcie, wiedza nie boli.
Słowo to, jest tłumaczone dwojako.
Po pierwsze ~ jest to stwierdzenie, które wyraża nasz negatywny pogląd na daną sytuacje/przedmiot.
Jednak moim zdaniem, jeżeli ktoś wyraża swoją opinię do drugiej osoby, podpisując się pod nią, jest to tylko i wyłącznie szczerość. W takim przypadku nie ma mowy o 'hejcie'.
Natomiast jeżeli ktoś pisze dane 'stwierdzenie', nie podpisując się pod nim, można to dołączyć do wyjaśnienia poniżej.
~Hejt*-zazdrość, nienawiść do drugiej osoby, fałszywa znajomość.
Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że jesteśmy na tyle głupi, że nie potrafimy powiedzieć tego wprost.
Ewentualnie piszemy bzdury, które są wyssane z palca i nie mają żadnego podłoża w rzeczywistości.
Przykład:
"Masz krzywe nogi"*
"Jesteś brzydka"*
"Nie potrafisz śpiewać"*
~ Argumenty? No właśnie. Wszystko, co wypisujecie z anonima, to kłamstwa, czyste pomówienia :))
Jesteś zwykłym, najzwyklejszym człowiekiem, który siedzi przed komputerem, że tak kolokwialnie powiem, wpierdziela chipsy, pączki i inne tłuste rzeczy, nie robi ze swoim życiem kompletnie nic, a pod koniec dnia, kiedy mu się bardzo nudzi, wpisuje w wyszukiwarce 'ask.fm' i wypisuje  farmazony.
Jak to mówią, nie jesteście warci złamanego grosza :)
Tyle w temacie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

http://www.youtube.com/watch?v=WOClbDkLego SUERTE ♥

Jeżeli chcecie się wymienić spostrzeżeniami, piszcie --> 36886710 :)