piątek, 18 października 2013

Część III - najwspanialszy tydzień w życiu



-,,Drinks or Snacks"?-zapytała
stewardessa.

-,,Hello, can you hear me?"


-,,Babciu, ta pani pyta, czy chcesz coś do picia.."
Nie dość, że wszystko dookoła zaczynało mnie denerwować, to jeszcze stałam się prywatnym tłumaczem swojej babci.. Mam dość..

-,,Sok pomarańczowy poproszę"-odrzekła.
-,,What?"-uśmiechnęła się mile wyglądająca pani w niebieskiej spódnicy, zwana potocznie stewardessą.

Oczywiste było, że nie zrozumiała słów babci..

-,,Can I have orange juice, please?"
-,,Ohh yes!"

-,,Babciu, czy ty myślisz, ze żyjemy w XIX wieku, gdzie każdy rozumie się nawzajem? Lecimy samolotem z Brytyjczykami na pokładzie, nie licz na to, że domyślą się o co chodzi 60-letniej kobiecie.."-wymamrotałam zdenerwowana.

-,,Nie złość się.. Wiem, że jesteś strasznie niecierpliwa, ale za 1h powinniśmy wylądować"-odparła


Założyłam słuchawki, włączyłam mój ulubiony kawałek i 'zanurzona w marzeniach'-zasnęłam.

-,,Wnusiu, za 10 minut lądujemy. Zapnij pasy, wyłącz telefon"-poprosiła spokojnym głosem babcia.

'Tak, to już ten moment! Ta chwila. Już za kilka minut będę w cudownej, najcudowniejszej Cartagenie'-pomyślałam.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Chyba pierwszy raz od wielu miesięcy.
Był wieczór. Około godziny 20.00, byliśmy już na lotnisku.
Chciałam sobie kupić coś do picia.. aczkolwiek nie znałam hiszpańskiego.. No nic, musiałam sobie jakoś poradzić..
Podszedł do mnie 20-letni mężczyzna. Miał na imię
Gaël. Z pochodzenia był Francuzem, ale od 12 lat mieszkał w Hiszpanii. W tym momencie nasuwa się pytanie, w jaki sposób potrafiłam się z nim porozumieć. Po prostu. Znał angielski na tyle dobrze, żeby zamienić ze mną kilka zdań.
W głośnikach słychać było prawdziwy, hiszpański rock.
Co kilka minut powtarzane było zdanie, które pamiętam do tej pory : La mejor musica de ahora y de siempre :)

-,,Kochanie, pożegnaj się z panem, weź walizkę i chodź. Musimy się zameldować w hotelu"-krzyknęła babcia z drugiego końca poczekalni.
-,,So, nice to meet you, but I must go, bye!"
-,,Bye!"

Miasto nocą było tak magiczne.

Musiałam to uwiecznić. Pierwsze zdjęcie, które zrobiłam tamtego wieczoru, do tej pory wisi na mojej ścianie.


-,,Babciu, czy mogłabym na chwilkę iść na plażę?"-zapytałam.
-,,Umówmy się, że na początku zostawimy bagaże, zjemy kolację i pójdziemy na spacer,ok?"-odrzekła.
-,,Pewnie!"-uściskałam  babcię ze wszystkich sił!

Pokój był przecudny! Wszystko takie czyste i eleganckie.
Na balkonie było jacuzzi.
-,,Chodź, musimy zejść na kolację"-zaśmiała się babcia.
-,,No idę, idę.."-odrzekłam.

-'Jeju, co ja mam wybrać?'-pomyślałam z przerażeniem.
'Raz kozie śmierć.. Może te kalmary będą smaczne?'


,,Kalmary faszerowane ryżem, papryką i owocami morza"-to musiało być pyszne!
Babcia z kolei zamówiła sobie gazpacho.

-,,Proszę chodźmy już"-byłam strasznie napalona na tę plażę!
-,,Dobrze, dobrze. Możesz już iść, tylko poczekaj na mnie przed wejściem do hotelu. Ja tylko wezmę telefon"

Czekając na babcię, zrobiłam masę zdjęć.

Wybrzeże było naprawdę piękne.
Fale rozbijały się o brzeg, a palmy kołysały raz w prawo, raz w lewo.
-'Chciałabym tutaj zamieszkać'-pomyślałam.

-,,Kochanie, jest już bardzo późno, wracajmy!"-powiedziała babcia.
-,,Ale obiecujesz, że jutro z samego rana tutaj wrócimy?"-zapytałam.
-,,Jasne, że tak".

W hotelowym pokoju była gazeta. Wzięłam ją, z nadzieją, że znajdę tam coś ciekawego.
Jedyny artykuł, który cokolwiek mi mówił, a jednocześnie rzucił się w oczy, był o Puyolu :)

Wybiła 1.00.
Położyłam się do łóżka, ale długo nie mogłam zasnąć...
Nawet nie wiem o której godzinie zamknęłam oczy, a kiedy je otworzyłam, był już ranek.

-,,Wstawaj! Spóźnimy się na śniadanie!"-krzyknęła babcia.

Z prędkością światła ubrałam shorty, top i wybiegłam z pokoju.
Była już 9.00...
Zapomniałam, że dzisiaj, o 9.30 rodzice wysyłają mi pieniądze na koncert. Musiałam iść do banku, ale babci jak zwykle nie spieszyło się..

-,,Babciu, możesz się pospieszyć? Za 4h Shakira gra koncert na plaży, ale żeby na nim być, muszę odebrać pieniądze od rodziców, które będą w banku za 20 minut..."-odrzekłam wzburzona.
-,,Dobrze, nie krzycz. Zaraz pójdziemy!"-odparła.

Po 30 minutach byliśmy w banku. Na konto wpłynęło 6tys. W sumie, to nie wiem, w jakim celu rodzice wysłali mi aż tyle pieniędzy...
Od razu poleciałam na stoisko, w którym sprzedawali bilety.
-,,One ticket, please!"-poprosiłam.


Pomimo tego, że nie było na nim zdjęcia Shakiry, sam w sobie wyglądał cudownie.

-,,Babciu, pójdziesz ze mną na plażę?"
-,,Jasne, że tak. A masz w co się ubrać na wieczorny koncert?"-zapytała.
-,,A poszłabyś ze mną na zakupy?"
-,,Pewnie, że tak. Zresztą wiesz, że nie mogę przebywać długo na słońcu"-odrzekła.

Było strasznie gorąco. Około 40°C.
Jednak nawet tak potworny upał nie przeszkodził mi i babci, w świetnej zabawie.

Pływałyśmy, rozmawiałyśmy i wygrzewałyśmy się na słońcu.
-,,Babciu, nie wiesz dlaczego rodzice nie zadzwonili do mnie ani razu?"-zapytałam ze smutkiem w głosie.
-,,Widzisz...Rodzice są bardzo zapracowani...na pewno zadzwonią! A ty czasami nie powinnaś się zbierać na koncert?"-wyrwała.
-,,No tak! Zapomniałabym! Idziemy na te zakupy?"-uśmiechnęłam się.
-,,Weź tylko ręcznik"

Długo, długo nie mogłam się zdecydować :) Ostatecznie wybrałam piękną sukienkę..
-'Idealna kreacja na wieczorny koncert'-pomyślałam.

Wybiła 16.00. Shakiry jeszcze nie było..
Nie mogłam się doczekać...
Nagle wyszła, piękna, urodziwa, cudowna..

Jej strój po prostu onieśmielał.. Najpiękniejsza kobieta na świecie.


Na szczęście stałam przy samych barierkach.
Obok mnie stał chłopak.
Był bardzo sympatyczny..
Mówił po angielsku, więc bez problemu potrafiłam się z nim dogadać.
Zapytał jak mam na imię, skąd pochodzę itd.
Widać było, że kocha piosenkarkę tak samo jak ja.


'Hey Girl, I can see your body moving
And it's driving me crazy
And I didn't have the slightest idea
Until I saw you dancing' - I like this song :) -powiedział Caim.

-,,Me too"

Po pierwszej części koncertu, Shak się przebrała :)

Dodatkowo, coraz lepiej rozmawiało mi się z Caimem.
Był strasznie sympatyczny.
Umówiliśmy się na spacer.
Nie mogłam się doczekać.

Tak bardzo cieszyłam się, że tutaj jestem.
Na pierwszym planie Shakira, która w rzeczywistości była jeszcze piękniejsza, a na drugim Caim, który nie dość, że był kochany, to jeszcze bardzo przystojny.

W pewnym momencie, gwiazda wieczoru zeszła do fanów. Trzymałam w ręku jej zdjęcie.
A ona, swoją malutką, kochaną rączką wzięła długopis i złożyła na nim swój autograf.
Byłam tak szczęśliwa, że nie panując nad emocjami, przytuliłam chłopaka, który stał obok mnie.
-,,Sorry, I'm sorry!"-zaczęłam przepraszać.
Było mi strasznie głupio.
Caim się tylko szczerze uśmiechnął.

Z niecierpliwością czekałam na nadchodzący dzień :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz